Jak mogę ufać czemuś, co w ogóle nie istnieje

Ocena brokerów opcji binarnych 2020:
  • FinMax
    FinMax

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • Binarium
    ☆☆☆☆☆
    Binarium

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Jak mogę ufać czemuś, co w ogóle nie istnieje?

Jeszcze przed pierwszą w historii konferencji Bitcoin w Londynie w 2020 roku, przeprowadzono ankietę, której celem była ocena świadomości na temat kryptowalut. Miało to miejsce cztery lata po ich powstaniu. Mimo, że wynik badania mógł zostać zniekształcony przez dobór ankietowanych, którymi były osoby młodsze, korzystające z tabletów i interesujące się innowacjami, to świadomość ich istnienia wyniosła wysokie 69%.

Jednakże spośród tych 69% respondentów, które wiedziały o istnieniu Bitcoina, tylko 32% uznało, że uważa kryptowaluty za wiarygodne. Jesteśmy teraz cztery lata od tego momentu, jednak Bitcoin – a tak naprawdę ogólnie kryptowaluty – nadal budzą podejrzenia. Mimo, że są one przedmiotem jednych z najgorętszych inwestycji na Wall Street w 2020 roku oraz uznawane są za przyszłość inwestowania, menedżerowie funduszów kapitałowych nadal twierdzą, że wartość kryptowalut jest „niewielka, a może i niczym w porównaniu z tym, ile ludzie za nią płacą” (Howard Marks, Oaktree Capital).

Dlaczego powinieneś zainteresować się kryptowalutami? I dlaczego powinniśmy uznawać je za wiarygodne, zwłaszcza jeśli chodzi o handel? Oto lista kluczowych powodów:

  • Tak naprawdę żadna waluta nie istnieje naprawdę – chyba, że masz kieszeń pełną monet z metali szlachetnych. Jeśli jesteś w Wielkiej Brytanii, wyjmij z portfela banknot i przyjrzyj się uważnie. Słowa „I promise to pay the bearer on demand” (plus wartość) sugerujące, że posiadacz tego banknotu może na żądanie otrzymać równowartość sumy w złocie, wydrukowane są na każdym banknocie i datowane są na czasy, w których były skrawkami papieru potwierdzającymi złożenie depozytu w złocie. Można zatem powiedzieć, że papiery z nadrukowaną wartością nosimy od XVI wieku. Jeśli możesz zaufać banknotowi o nominale pięciu funtów czy jednego dolara, to możesz także przestać wątpić w Bitcoina.
  • Z wielu przyczyn kryptowaluty szybko stają się międzynarodową metodą płatności – są one niemal anonimowe, wiążą się z relatywnie niskimi kosztami (koszty transakcji wynoszą częściej kilka centów niż dolarów), a także nie są regulowane przez żaden bank bądź inną walutę. Niemożliwe jest także manipulowanie kursem waluty, która jest kodem między komputerami na zasadzie peer-to-peer. Bitcoin obecnie umożliwia opłatę za niemal wszystko, od lotów do zakupów odzieży, nie wspominając o handlu w Internecie i inwestowaniu online.
  • Wierzysz matematyce? Dobrze, łatwiej będzie Ci zaufać kryptowalutom. Ten sam kod, który ogranicza podaż Bitcoina (i pomyśl o tym – nie możesz „stworzyć” złota, więc podaż metali szlachetnych również jest ograniczona!), odpowiada również za weryfikację kryptowalut, dzięki czemu informacja o tym co jest kupowane i sprzedawane zawsze zostaje zapisana. Co więcej, kryptowaluty niepokoją banki, gdyż te nie mogą ich kontrolować, co niekoniecznie należy rozpatrywać jako negatywny aspekt. Technologia omija bank i jest dostępna dla każdego, kto na swoim telefonie ma odpowiednią aplikację.

Dwieście lat temu papierowe banknoty były obiektem drwin i budziły podejrzenia – z czym nadal mamy do czynienia, gdyż wprowadzono papier polimerowy, który ma utrudnić fałszowanie banknotów. Historyczne argumenty o braku wartości zostały całkowicie zmienione. Jednakże sfałszowanie kodu komputerowego należy rozpatrywać w kategoriach niemożliwego, co potencjalnie czyni Bitcoina najbardziej wiarygodną i dźwięczną „walutą” na świecie, postrzeganą zarówno jako inwestycja, jak i środek płatniczy do codziennego użytku.

Autor

Więcej o Step

Chciałem założyć firmę i zarabiać pieniądze już w szkole średniej. Gdy na serio zacząłem myśleć o biznesie online, byłem w klasie maturalnej. Nie szło mi jednak zbyt dobrze. Teraz potrafię jednak czerpać zyski z handlu opcjami binarnymi i jest to moje główne zajęcie, dlatego cieszę się, że mogę dzielić się z Tobą swoim doświadczeniem. Wszystkie artykuły

Czy Boga obchodzą nasze cierpienia?

Świadkowie Jehowy chętnie rozmawiają z bliźnimi na tematy biblijne. Jak mogłaby przebiegać taka rozmowa? Wyobraź sobie, że głosicielka o imieniu Marta zapukała do drzwi pani Krystyny.

JAK BÓG MÓGŁ DO TEGO DOPUŚCIĆ?

Marta: Wręczam dzisiaj mieszkańcom tej okolicy taki traktat: Czy chciałbyś poznać prawdę? Proszę, ten egzemplarz jest dla pani.

Krystyna: Czy to ma coś wspólnego z religią?

Marta: Tak. Proszę popatrzeć na tych sześć pytań. Które z nich.

Ocena brokerów opcji binarnych 2020:
  • FinMax
    FinMax

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • Binarium
    ☆☆☆☆☆
    Binarium

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Krystyna: Nie, nie, przepraszam. Szkoda pani czasu.

Marta: A czy mogę spytać, dlaczego pani tak uważa?

Krystyna: Prawdę mówiąc, nawet nie jestem pewna, czy Bóg istnieje.

Marta: Dziękuję pani za szczerość. A czy zawsze miała pani takie wątpliwości?

Krystyna: Nie, kiedyś chodziłam do kościoła. Ale już dawno przestałam.

Marta: Rozumiem. A tak w ogóle to może się przedstawię. Mam na imię Marta.

Krystyna: Krystyna.

Marta: Miło mi. Chciałam zaznaczyć, pani Krystyno, że nie przyszłam narzucać pani swoich wierzeń. Ale jeśli mogę zapytać, to czy zdarzyło się coś, co sprawiło, że zaczęła pani wątpić w istnienie Boga?

Krystyna: Moja mama 17 lat temu miała wypadek samochodowy.

Marta: To przykre. Domyślam się, że stało się coś poważnego.

Krystyna: Od tamtej pory jest sparaliżowana.

Marta: Bardzo pani współczuję. Musi być pani naprawdę ciężko.

Krystyna: Owszem. I nie mogę zrozumieć, czemu Bóg do tego dopuścił. Jeśli istnieje, to dlaczego każe nam tak cierpieć?

CZY JEST COŚ ZŁEGO W PYTANIU: DLACZEGO?

Marta: Pani pytania są zupełnie naturalne. Kiedy cierpimy, siłą rzeczy zastanawiamy się, dlaczego nas to spotyka. W czasach biblijnych takie pytania zadawali sobie nawet wierni słudzy Boży.

Krystyna: Naprawdę?

Marta: Mogłabym pokazać pani w Biblii pewien przykład?

Krystyna: Czemu nie.

Marta: Proszę zobaczyć, o co zapytał Boga prorok Habakuk. Czytamy o tym w 1 rozdziale jego księgi, wersetach 2 i 3: „Jak długo, Jehowo, mam wzywać pomocy, a ty nie wysłuchujesz? Jak długo będę wołać do ciebie o wsparcie wobec przemocy, a ty nie wybawiasz? Czemuż to ukazujesz mi krzywdę?”. Czy te pytania nie brzmią nam znajomo?

Krystyna: Rzeczywiście.

Marta: Bóg wcale nie oburzył się na Habakuka za te słowa. Nie powiedział też, że po prostu brakuje mu wiary.

Krystyna: To ciekawe.

JEHOWĘ BARDZO SMUCĄ NASZE CIERPIENIA

Marta: Biblia uczy, że Bóg widzi nasze cierpienia i że nie są Mu one obojętne.

Krystyna: Tak?

Marta: Jeśli pani pozwoli, to pokażę inny werset biblijny, z Księgi Wyjścia 3:7. Czy mogłaby pani przeczytać?

Krystyna: Dobrze. „I Jehowa dodał: ‚Zaiste widziałem uciśnienie mego ludu, który jest w Egipcie, i słyszałem ich krzyk z powodu tych, którzy ich poganiają do pracy; gdyż dobrze znam boleści, jakich doznają’”.

Marta: Dziękuję. Czy zgodnie z tymi słowami Bóg zauważa nasze cierpienia?

Krystyna: Wygląda na to, że tak.

Marta: I co godne uwagi, nie podchodzi do nich powierzchownie. Proszę jeszcze raz spojrzeć na końcówkę tego wersetu. Bóg mówi: „Dobrze znam boleści, jakich doznają”. Czy powiedziałby tak o sobie, gdyby był zimny i nieczuły?

Krystyna: Raczej nie.

Marta: Oczywiście co innego widzieć jakąś sytuację, a co innego się nią przejmować, prawda?

Krystyna: Racja.

Marta: Pamiętając o tym, przeczytajmy jeszcze słowa z Księgi Izajasza 63:9. Tutaj też opisano reakcję Boga na cierpienia Jego ludu. Początek tego wersetu brzmi: „Podczas całej ich udręki odczuwał udrękę”. Czy nie wynika z tego, że Bóg przejmował się tym, co przeżywał Jego lud?

Krystyna: Wydaje się, że tak.

Marta: W rzeczywistości, pani Krystyno, Bóg bardzo się o nas troszczy i przykro Mu patrzeć na nasze cierpienia. Kiedy cierpimy, cierpi razem z nami.

DLACZEGO TAK DŁUGO CZEKA?

Marta: Na koniec chciałabym podzielić się z panią jeszcze jedną myślą z Biblii.

Krystyna: Proszę.

Marta: Zobaczmy, czego Biblia uczy o Bożej mocy. Mam na myśli słowa z Księgi Jeremiasza 10:12. Mogę panią poprosić o przeczytanie?

Krystyna: „To on utworzył ziemię swą mocą, on utwierdził żyzną krainę swoją mądrością i on swym zrozumieniem rozpostarł niebiosa”.

Marta: Zastanówmy się nad tym przez chwilę: Czy do stworzenia bezkresnego wszechświata Bóg nie potrzebował olbrzymiej mocy?

Krystyna: Na pewno.

Marta: Skoro więc miał moc do stworzenia wszystkiego wokół nas, to czy nie nasuwa się wniosek, że potrafi też sprawować nad tym kontrolę?

Krystyna: Brzmi rozsądnie.

Marta: Proszę pomyśleć o swojej mamie. Dlaczego ciężko pani patrzeć na to, jak cierpi?

Krystyna: Bo ją kocham. To moja matka.

Marta: Gdyby miała pani moc, żeby odwrócić tę sytuację, czy nie zrobiłaby pani tego choćby dzisiaj?

Krystyna: To oczywiste.

Marta: W takim razie pomyślmy o Bogu. Biblia uczy, że On widzi nasze cierpienia, wczuwa się w nasze położenie, a przy tym dysponuje ogromną mocą. Proszę więc sobie wyobrazić, jak bardzo musi nad sobą panować, skoro jeszcze nie usunął cierpień.

Krystyna: Nigdy tak na to nie patrzyłam.

Marta: Może wobec tego Bóg ma ważne powody, dla których jeszcze nie uwolnił nas od problemów? *

Krystyna: Hm, może i tak.

Marta: O, chyba dzwoni telefon. Czy mogę przyjść innym razem, żeby dokończyć ten temat?

Krystyna: Dobrze, zapraszam *.

Czy nie nurtuje cię jakieś pytanie, na które chciałbyś znaleźć odpowiedź w Biblii? A może zastanawiałeś się kiedyś, w co wierzą Świadkowie Jehowy albo jak wyglądają ich praktyki religijne? Jeśli tak, to nie obawiaj się ich o to zapytać. Z przyjemnością z tobą porozmawiają.

^ ak. 59 Więcej informacji można znaleźć w 11 rozdziale książki Czego naprawdę uczy Biblia? (wydawnictwo Świadków Jehowy).

^ ak. 62 Inny artykuł z tej serii odpowie na pytanie, dlaczego Bóg dopuszcza cierpienia.

Jak mogę ufać czemuś, co w ogóle nie istnieje?

Dzisiaj temat zaufania do siebie.

Zaufanie

Co to tak naprawdę znaczy ufać sobie? A jeżeli ufać sobie to komu konkretnie? Ufać swoim myślom, emocjom, spostrzeżeniom, przekonaniom? Którym częściom mnie mogę ufać a którym nie? Jak to rozróżnić? To są ciekawe pytania dla każdego kto chce rozwijać zaufanie do siebie. Bez odpowiedzi na te pytania nie wiadomo od czego zacząć, nie wiadomo z czym mamy do czynienia tak naprawdę kiedy mówimy o zaufaniu do siebie. Dzisiaj nie chodzi mi o typowe rozumienie tego zwrotu – ‘miej zaufanie do siebie’. Można to usłyszeć od każdej osoby, która zajmuje się rozwojem osobistym. I myślę, że ludzie kojarzą to z wiarą w siebie, w to że sobie poradzą i że wszystko będzie dobrze, że się ułoży. Ale nie o to będzie chodziło mi w tym filmie, chociaż jeżeli ktoś ma bardzo niską samoocenę to będzie dobry kierunek – mówię o tym standardowym rozumieniu zaufania do siebie. Ale ja mam na myśli coś głębszego, dużo bardziej fundamentalnego. Kiedy będę mówiła o zaufaniu do siebie, będę miała na myśli Twoją zdolność określenia tego, co jest prawdą a co nie i używania tego jako swojego przewodnika w działaniu w życiu. Kiedy będę mówiła o prawdziwe, nie będzie mi chodziło o prawdę z Twojej perspektywy, tylko o prawdę w ogóle. To się może wydawać prosty temat, bo o czym tu gadać – albo coś uważam za prawdziwe albo nie, albo sobie ufam albo nie. Nie ma czego tu szukać. Ja jednak myślę, że jest, bo problem polega na tym, że to czemu dzisiaj ufasz i to co dzisiaj uważasz za prawdę jest jednym wielkim oszustwem. Dlatego to nie jest takie proste jak Ci się wydaje. I wystarczy chwila myślenia o tym, żeby dojść do pytań w stylu – skąd właściwie wiem, że to, co biorę za prawdziwe jest prawdziwe? Mam tyle sprzecznych myśli i emocji, jak określam to którym ufam a którym nie ufam? Na jakiej podstawie to robię? Na podstawie analizy, impulsu, moich doświadczeń? Jeżeli nie wiesz, to jak możesz sobie ufać? Cały problem zaufania do siebie polega na tym, że ufasz temu, co nie trzeba i nie ufasz temu co jest godne zaufania, ale do tego jeszcze dojdziemy zaraz.

Komu ufasz?

Myślę, że żyjemy w czasach kryzysu zaufania, nie tylko kryzysu zaufania do innych ludzi, ale przede wszystkim do siebie. Większość z nas spędziła całe swoje życie na słuchaniu innych ludzi. Nikt nas nie uczył zaufania do siebie, raczej zostaliśmy nauczeni posłuszeństwa niż szukania odpowiedzi na własną rękę. Od dziecka słuchaliśmy kogoś i ktoś nam mówił jaka jest prawda i jak powinno być i jak jest. Słuchaliśmy naszych rodziców, dziadków, nauczycieli, rówieśników, przesiąkaliśmy kulturą, jakimiś normami społecznymi, słuchamy rządu, szefa, przyjaciół a nawet kompletnie obcych ludzi. W tym wszystkim brakuje nas. W tym wszystkim wydajemy się sobie mało istotni. Przez to, że słuchaliśmy częściej innych niż siebie, może nam się wydawać, że jakimś cudem ci wszyscy ludzie, którzy mówią, co jest prawdą a co nią nie jest, wiedzą od nas lepiej, wiedzą więcej a my powinniśmy słuchać, jak zawsze. Nie przywykliśmy do słuchania siebie. Nasze życie jest pełne tego, co powinniśmy i czego nie powinniśmy robić, że jest dobre, tego, co jest właściwe i niewłaściwe, dobre i złe, prawdziwe i fałszywe, ale nie ma w tym nas, to wszystko jest zgromadzone z zewnątrz, przyjęte przez nas jako prawda. Wydaje nam się, że myślimy samodzielnie, że wybieramy samodzielnie, ale w rzeczywistości powtarzamy to czego ktoś nas nauczył i w co uwierzyliśmy, że jest prawdziwe. Uwierzyliśmy w to bezkrytycznie w dodatku, bez kwestionowania. W ogóle rzadko kwestionujemy cokolwiek a już najrzadziej i najmniej chętnie, kwestionujemy nasz własny obraz świata, nasze myśli, nasze przekonania, to za kogo się uważamy, to w co już wierzymy. To jest poza polem naszego widzenia, ale jeżeli mamy rozwijać zaufanie do siebie to wszystko powinno znaleźć się w polu naszego widzenia i zostać zakwestionowane, sprawdzone – czy to jest prawda dla mnie czy nie. W naszym własnym doświadczeniu. Zaszliśmy w tym naszym braku zaufania do siebie tak daleko, bo nie sprawdzamy tego nigdy, nie sprawdzamy tego w co wierzymy i co myślimy, że jest prawdą w związku z tym ufamy temu, co jest, co na pierwszy rzut oka wydaje się nam oczywiste, znane. A potem czujemy się zagubieni w labiryncie myśli, opinii, emocji. Dziwimy się skąd znaleźliśmy się w tym całym chaosie i próbujemy wyciągnąć z tego cokolwiek, jakąś prawdę. Ale w tym nie ma prawdy. Prawda jest głębiej, możesz to nazwać jakkolwiek chcesz – intuicją, wewnętrznym głosem, przeczuciem w brzuchu. To nie jest ważne jak to nazwiesz. Problem w tym, że rzadko dostrzegamy ten głos a nawet jak go dostrzegamy, to mu nie ufamy na tyle żeby wziąć go na poważnie i traktować jak kompas. Z różnych powodów decydujemy się go ignorować. Może Ci się nie podoba to, co mówi ten głos, bo musiałbyś gruntownie zmienić swoje życie żeby za nim podążyć, ten głos może budzić Twój strach, nie być Ci na rękę, ale fakt pozostaje faktem. On tam jest a Ty go nie słuchasz, ignorujesz, racjonalizujesz, szukasz wymówek i tłumaczysz sobie dlaczego lepiej go nie słuchać. I mówisz sobie, przecież to nie jest nic racjonalnego, nie wiadomo jak to działa, skąd to się bierze, nie znam tego. Jak mógłbyś temu ufać? A jednak, to jest coś czemu warto ufać. Potrzebujemy polegać na swoi własnym doświadczeniu, na tym głosie bardziej niż na opiniach innych ludzi i bardziej niż na swoich przekonaniach i myślach, które tworzą nas umysł. Żeby to było możliwe trzeba najpierw nauczyć się rozpoznawać głos intuicji a potem rozwinąć zaufanie do niego na tyle, żeby możliwe było działanie według niego. Ale o jaki głos konkretnie mi chodzi? Mamy przecież dużo głosów w głowie. Mamy dużo myśli, kłębią się w nas różne emocje. Czemu mamy tu ufać i jak to odróżnić? Czemu przeważnie ufamy? Jak już mówiłam ufamy przeważnie temu, co nie trzeba a nie temu co trzeba.

Umysł

Większość ludzi ufa i wierzy swojemu racjonalnemu umysłowi. Wierzy i ufa swoim myślom i na ich podstawie wyciąga wnioski na temat tego, co jest prawdziwe a co jest fałszywe. Ale tak naprawdę to jest największy fałsz z jakim możesz się zetknąć. Twoja identyfikacja z umysłem najbardziej fałszuje Twoją rzeczywistość. Umysł jest filtrem złożonym z myśli, przekonań, poglądów, rzeczy w które bezkrytycznie wierzysz i przez ten filtr interpretujesz rzeczywistość. Jak rzeczywistość przejdzie przez ten filtr już nie jest rzeczywistością. A Twoje myśli, przekonania i poglądy stały się częścią Twojego umysłu dzięki Twojej wadliwej percepcji, temu, co ktoś Ci powiedział, dzięki wadliwemu postrzeganiu świata, identyfikacji z własnym ego i Twojej ślepocie na Twoją własną ślepotę. To wszystko skrzywia perspektywę, jest rodzajem interface’u rzeczywistości. Jak myślisz skąd to się tam wzięło? Jaki miałeś wybór czy w coś wierzysz czy nie kiedy miałeś 3 lata? Uwierzyłeś we wszystko, co mówili rodzice Co ktoś Ci powiedział, co Ci się wydawało. Te wszystkie myśli skłócone ze sobą, walczące ze sobą, te konflikty wewnętrzne, których doświadczasz – zjeść batonika czy nie zjeść, zostać z nią czy się rozstać. Nie masz pojęcia co z tym zrobić, Twój umysł przypomina wielkie pole bitwy. Myślisz sobie powinienem zrobić to czy tamto? Sam nie wiesz. Jesteś ciągle zalewany strumieniem myśli, emocji i wrażeń. Twój podświadomy umysł ciągle działa w tle, tylko czeka na to aż będzie mógł włączyć dobrze znany schemat. Nigdy nie wiesz tak do końca co się dzieje i co wypłynie na powierzchnię. Nie wiesz jakie myśli będą się pojawiały minuta po minucie. Jak mógłbyś temu ufać? Wydaje Ci się, że jesteś taki racjonalny i widzisz wszystko, ale to jest bzdura. Myślenie jest kompulsywne, reaktywne, przypadkowe nie masz nad tym wszystkim żadnej kontroli. Dostrzeżesz to kiedy zaczniesz je obserwować. Wtedy przekonasz się, że z racjonalnością to Ty masz mało wspólnego. Twój obraz świata, Twój obraz samego siebie jest oparty o to co myślisz i w co wierzysz. Jeżeli dzisiaj wydaje Ci się, że wybierasz to, co myślisz świadomie to jesteś zaślepiony przez swoje własne myślenie. Twój umysł bez przerwy tłumaczy Twoje doświadczenie, nie doświadczasz niczego bezpośrednio. Jeżeli filtr jest niebieski to wszystko będzie się wydawało niebieskie, jeżeli różowy to różowe. Jeżeli będziesz chciał ufać swoim myślom przemyśl to wszystko. Myślenie jest użyteczne, ale wiara we wszystkie myśli to nie jest najlepszy pomysł jeżeli mówimy o ufaniu sobie i o prawdziwe. Bo myślenie jest relatywne, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Coś co z jednego punktu widzenia wydaje się prawdziwe z innego może być kompletnie fałszywe. Umysł zajmuje jakąś pozycję względem tego, co się dzieje w zależności od filtra jaki nosisz. Gdzie tu jest prawda? Sami siebie zwodzimy i nie widzimy jak bardzo to wszystko jest zafałszowane i relatywne, bo nam się wydaje prawdziwe, ale tylko z naszej perspektywy. Czyli wychodzi na to, że w myśleniu nie znajdziemy prawdy, że tak naprawdę nie możemy mu ufać. Za dużo tu błędów, za dużo chaosu, niejasności i zewnętrznych wpływów jak na zaufanie do SIEBIE.

Emocje

Jeżeli nie można ufać myślom, to może chociaż można zaufać emocjom? Niektórzy mówią, że powinniśmy ufać naszym emocjom. Ja powiedziałabym, że też nie do końca. Wszystko zależy od tego skąd te emocje pochodzą. Często emocje pochodzą z myśli, ze schematów, ze strachu, z ego. Czasem to jest ekscytacja, czasem złość. Czasem automatycznie są w nas uruchamiane określone emocje w jakiejś sytuacji. Możemy też wywołać w sobie różne emocje w zależności od tego o czym myślimy świadomie albo mniej świadomie. Emocje mogą nas zwodzić tak samo jak myśli. Możesz mylić prawdę z nieprawdą. Może miałeś kiedyś poczucie, że masz 100% racji, czułeś to, ale potem się okazało, że się myliłeś. Wydawało Ci się na przykład, że na 100% wiesz dlaczego ktoś coś zrobił tak a nie inaczej, ale prawda okazała się później całkiem inna. Myślę, że każdy miał takie doświadczenie w życiu. Jak można ufać czemuś, czym można tak łatwo manipulować? Można i nie można. Bo w emocjach może być też ukryta prawda. Są emocje, którym możemy zaufać. To są emocje związane z ogólnie rozumianą miłością, nie do konkretnego obiektu, ale w ogóle, związane ze współczuciem, wdzięcznością, ze szczerą chęcią zrobienia czegoś dla innych ludzi, dla drugiego człowieka. To są emocje, które nie wypływają z ego. Czyli w zależności od źródła emocji możemy im ufać albo nie. Dobrze jest zidentyfikować to, które są które. Ale tak czy inaczej, ostateczna prawda nie leży ani w myślach ani w emocjach. Leży poza racjonalnym umysłem i poza emocjami. To nie jest ani jedno ani drugie, ale też nie jest to kompletnie oddzielone od tych rzeczy. To, że prawda jest poza emocjami i poza umysłem nie znaczy, że emocje czy myśli nie mają wartości. Możemy używać myślenia, emocje warto uznawać, akceptować, przyjmować i nazywać, bo to jest ogromne źródło informacji. Ale naszym kompasem powinien być nasz wewnętrzny głos, który jest pod tym wszystkim, jest zakopany pod tym wszystkim. Ale my go rzadko słyszymy. Tak mocno identyfikujemy się z naszymi myślami i emocjami, że straciliśmy z tym kontakt. Mylisz emocje i myśli z tym głosem. Mylisz też emocje i myśli ze sobą samym. Bo co to właściwie znaczy zaufać sobie, kim jest to ‘ja’, któremu mam ufać? Większość ludzi myśli, że to właśnie myśli i emocje. Ale prawda jest taka, że nie wiesz kim jesteś i z braku odpowiedzi formujesz ze swoich myśli i emocji jakiś kształt i nazywasz to ‘ja’, ale kiedy odsuniesz te myśli to odkryjesz, że nie będzie tam nikogo. A przeważnie widzimy się jako osobę, którą określają myśli i emocje. Wierzysz, że istnieje jakieś ‘ja’, które jest zbiorem tych myśli i przekonań. Ale zaufanie sobie wymaga zrozumienia, że to nie temu ‘ja’ mamy ufać. Bo zaufanie temu ‘ja’ zawiodło Cię tu gdzie dzisiaj jesteś. I tu pojawia się problem, bo jak nie temu ‘ja’ to komu. Kim właściwie jesteś jeżeli nie możesz ufać swoim myślom, emocjom i przekonaniom? Łapiemy się tego wszystkiego tak kurczowo, bo bez tego tracimy poczucie siebie, ale to dobrze, bo temu i tak nie możesz zaufać. Umysł Cię zwodzi. Prawdziwe zaufanie nie jest zaufaniem do ego. To jest coś innego.

Zaufanie do siebie

Nie ma za tym godzin analiz, to nie jest coś wydumanego i intelektualnego. Nazwij to intuicją, wewnętrznym głosem, jak chcesz. Najważniejsze żebyś umiał to rozpoznać, słuchać i działać według tego. Jak to rozpoznać? Jakie ma cechy charakterystyczne ten głos na tle myśli i emocji? Przede wszystkim to jest delikatny głos, inny niż ten jazgot myśli i emocji, nie tłumaczy ani nie analizuje, jest bezpośredni, prosty, nie jest natrętny, zawiera krótki przekaz, trafia od razu w dziesiątkę po prostu jest i tyle. Ma w sobie siłę i spokój, jest stabilny. W jakiś sposób wiesz, że jest prawdziwy nawet jak mu nie ufasz ani nie działasz według niego. Ale jeżeli go słyszysz to dobrze jest mu zaufać. Bo wszystko, co pojawia się wcześniej albo później, coś co jest inne na przykład – wielogodzinne rozważania, analizy bez końca przed podjęciem jakiejś decyzji, mentalny hałas, wahania, usprawiedliwienia, tłumaczenia, racjonalizacje, niepokój – to wszystko jest produkowane przez ego. Ego tłumaczy, co można a czego nie można, co powinieneś robić a czego nie powinieneś robić. Nie powinieneś robić czegoś inaczej niż inni, nie powinieneś się wyłamywać, nie powinieneś marzyć o niektórych rzeczach, powinieneś trzymać się tego, co masz, nie powinieneś być singlem po trzydziestce, powinieneś mieć dom, żonę czy męża, dzieci i sensowną pracę. Te nasze powinności są bardzo silne, trudno się wyłamać, bo ten głos jest dominujący. Ale to nie jest prawdziwe ani autentyczne. Mimo to wcale nie te powinności są największym problemem. Problem polega na tym, że ignorujesz intuicję. Działasz według tych powinności, czasem wbrew sobie, bo nie jesteś wystarczająco świadomy głosu intuicji i jej nie ufasz. A jeżeli jej nie ufasz nie masz zdolności widzenia tych wszystkich – powinienem, nie powinienem, dobre, złe, właściwe, nieodpowiednie z perspektywy Twojej wewnętrznej mądrości. A to jest wolność. Żeby być wolnym potrzebujesz rozwijać zaufanie do samego siebie i pogłębić je na tyle, że te wszystkie wpływy zewnętrzne staną się drugorzędne względem Twojego wewnętrznego głosu. Możesz też używać tego, co na zewnątrz, nie wszystko jest złe, ale nie powinno być decydujące. Jak do tego doprowadzić? Jak pogłębić zaufanie do siebie?

Na całe szczęście nie ma do tego instrukcji. Nie powiem Ci wykonaj pięć sekretnych kroków mojej tajemnej techniki, którą Ci dzisiaj zdradzę. Taka instrukcja nie istnieje i to bardzo dobrze. Bo tu będzie chodziło o Twoje własne doświadczenie. W końcu nie będziesz słuchała czy słuchał mnie, nie będziesz też słuchał swojego mentalno-emocjonalnego jazgotu, Twoich przekonań. Twoim zadaniem będzie wsłuchać się w swój wewnętrzny głos. W siebie, na tym najbardziej mi zależy kiedy robię te filmy i dlatego w ogóle istnieje Selfmastery. Nie jestem zainteresowana tym żebyś mi ufał ani wierzył na słowo. Jestem zainteresowana tym żeby Twoje oczy zwróciły się do środka. To na pewno się nie stanie od razu. To będzie proces. Proces pełny prób i błędów. Trochę jak z każdą umiejętnością. Jak uczysz się jeździć samochodem to na początku popełniasz masę błędów. Mylisz hamulec ze sprzęgłem, wjeżdżasz na krawężniki, ścinasz zakręty, wrzucasz trzeci bieg zamiast piątego. To wszystko aż do momentu kiedy wszystko zacznie się dziać płynnie. Tak samo będziesz uczył się czemu w sobie możesz ufać a czemu nie. Metodą prób i błędów. Będziesz próbował i popełniał błędy, brał za nie odpowiedzialność, uczył się i znów próbował. Słuchanie tego głosu nie znaczy, że nigdy się nie pomylisz, bądź gotowy na błędy, może w ogóle pomylisz ten głos z czymś innym. Ale to nic. Z czasem będziesz widział coraz lepiej co jest godne zaufania w Tobie a co nie. Będziesz też widział kiedy za mocno przechylasz się w lewo albo w prawo, nauczysz się łapać balans. Będziesz eksperymentował. Spróbuj słuchać tego delikatnego głosu najpierw w drobnych sprawach. Na przykład kiedy Antek czy Kasia proponuje Ci kino. Co Ci mówi Twój wewnętrzny głos? Chcesz czy nie chcesz? Podążaj za tym głosem, bądź autentyczny. Z czasem będziesz coraz bardziej i bardziej ufał sobie nawet w sprawach typu – w którą stronę w moim życiu chcę pójść a czy b? Chcę się żenić czy wyjść za mąż czy nie? Czy to jest dobra osoba dla mnie? Kupić mieszkanie czy nie? Wziąć tą propozycję pracy czy nie? Pracować tu dalej czy sięgać po coś innego? W miarę jak coraz lepiej będziesz umiał rozróżniać czemu możesz ufać a czemu nie, życie stanie się dużo prostsze. Ale żeby tak było musisz zaufać. Nie musisz od razu podejmować życiowych decyzji w oparciu o ten głos, chodzi raczej o rozwijanie zaufania do niego stopniowo i działanie według niego a nie rzucanie się na głęboką wodę od razu. To też nie zawsze jest tak, że to jest głos, który coś Ci tam podpowiada. Czasem to jest jakieś odczucie w ciele. Twoje ciało jest świetne w wykrywaniu prawdy i fałszu. Odczujesz to kiedy zignorujesz swoją intuicję, pojawi się jakieś spięcie w ciele. Kiedy będziesz podążał za nią pojawi się więcej energii. Opadniesz trochę z sił jeżeli zrobisz coś wbrew sobie. Poczujesz różnicę natychmiast. Ale to nie będą emocje, to będzie coś głębszego. Czyli wygląda na to, że jednocześnie możemy sobie ufać i nie możemy sobie ufać. A to jak będzie zależy od tego czemu w sobie będziesz chciał zaufać. Jeżeli uznasz, że Twoje myśli i emocje są godne zaufania przygotuj się na to, że często będziesz zagubiony a Twoje życie będzie dalekie od tego jak chcesz żeby wyglądało. Jeżeli uznasz, że jednak warto zaufać intuicji i pozwolić jej się prowadzić, wszystko stanie się proste. Żeby bardziej ufać sobie potrzebujesz zacząć słuchać swojego wewnętrznego głosu i działać według niego. Potrzebujesz też sprawdzać czy to czemu ufasz nie jest przypadkiem przekradającym się gdzieś bokiem głosem ego. Przejrzeć przez mgłę identyfikowania się z myślami i emocjami i zajrzeć pod spód. Tak naprawdę nie samo ego jest problemem tylko to, że dajesz mu się zwodzić. Ego jest hałaśliwe, intensywne i zagłusza Twój własny wewnętrzny głos. Twój prawdziwy detektor prawdy. Jeżeli będziesz rozwijał zaufanie do tego głosu aż do momentu pełnego zaufania, Twoje życie stanie się łatwe, będzie swobodnie płynąć. To nie znaczy, że łatwo będzie dojść do tego momentu, ale na pewno będzie warto.

Ocena brokerów opcji binarnych 2020:
  • FinMax
    FinMax

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • Binarium
    ☆☆☆☆☆
    Binarium

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Wszystko o opcjach binarnych

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: